Jestem coraz bardziej przerażona tym, w jakim kierunku zmierza rozwój technologii AI. To, co wydaje się, miało być jakąś pomocą dla człowieka, jest czymś, co tylko go ogłupia. To, co miało być inteligencją - jest najczęściej bezwartościowym syfem. Żeby nie użyć mocniejszego określenia, chociaż takie bardzo chcą przejść przez klawiaturę. Chociaż może tutaj na blogu mogę dać upust swoim emocjom? Na Facebookowych grupach nie nazwę gówna gównem, bo musiałabym sama sobie wlepić bana, skoro innych codziennie rugam za brak kultury wypowiedzi. Ale tutaj? Kto mi zabroni?
To dziadostwo ma różne formy. Od jakichś czatów, z którymi możesz sobie pogadać, kiedy Ci się nudzi i nie masz przyjaciół, z którymi można by nawiązać dialog, przez roboty piszące komentarze na Facebooku czy innych stronach, bo po co człowiek ma się w ten sposób męczyć, aż do tego, co uważam za najgorsze - sztuczne generowanie rzeczywistości. Sztucznej rzeczywistości, która nie ma absolutnie NIC wspólnego z prawdziwym światem. Bo co w tym jest prawdziwego?
Czy naprawdę ktoś, kto ma więcej niż 2IQ uwierzy w to, że te wszystkie filmiki, którymi jesteśmy ostatnio zalewani na Facebooku, YouTubie, czy gdziekolwiek - są prawdziwe? Te wszystkie gepardy w potrzaskach, nad którymi płaczą ich kociątka, a które są "ratowane" przez miłośników przyrody? Te słodkie misie, foczki, małpki, wszystkie zawsze tak ślicznie wymuskane, takie puchate, takie idealne, często aż za bardzo? W końcu, te ptaki, które nie przypominają żadnego z ponad 10 000 istniejących na świecie gatunków, rozkładające skrzydła nad młodymi niczym parasol? Puchate sówki wtulające się w rodziców na połyskującym czymś-co-ma-być-gniazdem, założonym na jakimś patyku?
Otóż nie. Nie są. Ale dzisiejsze pokolenie ludzkości jest tak głupie i naiwne, że oni naprawdę w to wierzą, a co więcej, uważają to za śliczne, słodkie i urocze. A nawet jeśli zdają sobie sprawę z tego, że to nie jest prawdziwe, co to ich obchodzi? Najważniejsze jest to, że mogą sobie nacieszyć oczy ślicznymi, kolorowymi obrazkami. Najlepiej, żeby jeszcze migało z nich na wszystkie strony, wtedy są jeszcze bardziej cool.
I to mnie najbardziej przeraża. Nie sam fakt ogłupiania ludzi, a tego, że oni CHCĄ być ogłupiani. Dlaczego zamiast zbanować osoby, które tworzą takie gówno, daje się im poklask? Dlaczego zamiast napisać prawdę, czyli że jest to zwykły, nierealistyczny, nieistniejący badziew, pojawiają się zachwyty nad pięknymi "zdjęciami" i niesamowitymi, emocjonującymi "filmikami"? To NIE SĄ zdjęcia i filmy. To NIE JEST rzeczywistość. To NIE istnieje. To jest bajka, fikcja literacka, ludzka wyobraźnia przeniesiona za pomocą odpowiednich narzędzi na formę obrazu. Zbyt łagodne określenie? Pójdę więc o krok dalej.
To jest zwykłe oszustwo, za które ktoś, kogo jedynym wysiłkiem było kilka kliknięć w jakimś programie, zbiera laury i trzepie lajki na Facebooku, podczas gdy osoby, które męczą się godzinami, dniami, tygodniami nad tym, by sfotografować lub narysować, namalować, stworzyć coś, co może spodoba się innym, otrzymują marne ochłapy. Bo zdjęcia są nieidealne, nie są tak pięknie pokolorowane, nie pokazują ślicznych, gładziutkich zwierzątek bez żadnych skaz. A sztuka? Dzisiaj każdy jest w stanie sobie wygenerować taką "sztukę", więc po co się męczyć? Oszukiwać jest łatwiej. Dużo łatwiej. Nie wymaga to ani utraty cennego czasu, ani sił, ani pieniędzy.
Pal licho, kiedy są to tylko głupie posty na Facebooku. Gorzej, kiedy zaczynają ilustrować jakieś poważne artykuły, gdzie wypadałoby, żeby całość artykułu była równie poważna, jak zawarty w nim tekst. Użycie sztucznie wygenerowanego obrazu poważne nie jest. Nadal to jednak tylko głupie posty na Facebooku, mało istotne dla ludzi. To pstrokate gówno zaczyna jednak pojawiać się w innych miejscach. I tutaj należy już powiedzieć STOP. Dość tego.
Wielu z nas pewnie widziało już reklamy z idealnymi hamburgerami, na widok których aż cieknie ślinka. Wielu pewnie taka reklama zachęciła do zakupu przepysznej bułeczki, w końcu jest tak piękna, że musi równie dobrze smakować. Wielu pewnie tego zakupu żałowało, bo ich idealny hamburger nie dość, że nie przypominał tego ze "zdjęć", to jeszcze w smaku też nie powalał. Nikt z tym nic nie robi, przecież to normalne. Tak jest od lat.
Przekraczane są jednak kolejne granice. Ludzie zaczynają wykorzystywać AI do celowego oszukiwania innych ludzi. Doszły do mnie słuchy o tym, że Komisja Faunistyczna dostała już niejedno zgłoszenie ze sztucznie wygenerowanym ptakiem. Czemu to ma służyć? Za takie robienie sobie jaj z poważnej instytucji powinno się być na zawsze SKREŚLONYM w danym środowisku. Oszuści powinni zostać ujawnieni, a ich działania - potępione. I skoro oni nie potrafią traktować poważnie innych ludzi, to nikt nie powinien traktować poważnie ich. Jak to się mówi - jak Ty komu, tak on Tobie. Nigdy nie zrozumiem celowego i świadomego oszukiwania innych, dla uzyskania... no właśnie, czego? "Szacunu" za "super wyczes"? Naprawdę warto dla tego ryzykować swoją reputację? Przecież po czymś takim już w ogóle się jej nie ma.
O ile jednak Komisję Faunistyczną tworzą osoby mądre, wykształcone, które rozpoznają taką błazenadę, o tyle zdecydowana większość da się nabrać, bo tej wiedzy nie posiada. Na przykład władze miast, gmin... czy naprawdę ktokolwiek spodziewa się tego, że tam znajdą się osoby znające się na przyrodzie? Takie osoby można dużo łatwiej wprowadzić w błąd, i mimo że to, co piszę, wydaje się surrealistyczne, to się, niestety, dzieje.
Wiecie, jak trudno jest cokolwiek uzyskać wśród takich władz? Próbowałam kilka lat temu zaproponować projekt tablicy edukacyjnej przedstawiającej gatunki ptaków stwierdzonych w moim ukochanym parku. Tym, co uważałam za wariant idealny było co najmniej kilka tablic, na których można by zamieścić coś więcej, aniżeli tylko zdjęcia tych ptaków. Chciałam jakoś to opisać, przedstawić. Spotkałam się z urzędniczym betonem - nie, bo coś tam, konserwator zabytków się nie zgadza, blablabla. W końcu jakieś wstępne rozmowy, o których nawet nie dowiedziałam się w porę (powiadomiono mnie jednym mailem, nic więcej...) - miały dotyczyć jednej tablicy. Ale wszystko stanęło w martwym punkcie. Niestety, nie ma to sensu.
Dlatego szlag mnie trafił, jak dzisiaj zobaczyłam wysryw wyobraźni z AI przeniesiony na tablicę "edukacyjną" ze ścieżki "dydaktycznej". Chciałam postawić tę tablicę, żeby nikt nie postawił tam przede mną jakiegoś syfu pełnego bzdur. Teraz muszę jeszcze się obawiać, czy nie znajdzie się ktoś, kto postawi tam gówno z nieistniejącymi kreaturami. Cóż, tak na pewno jest łatwiej. Szybciej, taniej. Nie trzeba w ogóle się wysilać, by znaleźć kogoś, kto użyczy swoich zdjęć. Nie trzeba robić swoich, nie trzeba nawet mieć aparatu. Ba. Nie trzeba nawet wiedzieć, jak wyglądają ptaki.
A ile kasy na to gówno poszło, to już nawet nie chcę sobie wyobrażać... Myślałam, że to, co postawiono w Majdach nad jeziorem Wulpińskim, to szczyt szczytów. Dzisiaj ten szczyt został przebity. Wróbel podpisany jako "zięba" i skowronek jako "strzyżyk" chowają się przy sztucznie wygenerowanej modrosójce błękitnej mającej być "sójką zwyczajną" (jak zwykle z tym cholernym "zwyczajnym"! jakby istniały ptaki nadzwyczajne...) i czymś, co nawet do końca nie wiem, czym jest, a miało być wilgą.
Kur. Wa.
Tego nie da się kulturalnie skomentować.
I czy naprawdę, ktoś tam nie ma tych 2IQ, żeby zobaczyć, jak wyglądają polskie sójki i wilgi?
