Trudno jest być miłośnikiem ptaków, ogólnie zwierząt w dzisiejszych czasach. Nawet bardzo trudno. Jeszcze trudniej jest być po prostu przyzwoitym człowiekiem. Wielu osobom się to nie udaje. Część twierdzi, że kocha zwierzęta, jednak nie widzi tego, że tak naprawdę znęcają się nad nimi. Inna część nawet tego nie udaje, po prostu ma to tam, gdzie plecy kończą swoją szanowną nazwę, a światło nie dociera. Większość ma w tym samym miejscu wszelakie reguły obowiązujące w danym miejscu, różne regulaminy, a nawet panujące w państwie prawo. Po co przestrzegać jakiegoś prawa, skoro można samemu tworzyć sobie własne? Wszędzie jakieś usprawiedliwienia swoich czynów, przeinaczanie faktów. I wszechobecna nienawiść kierowana w stronę normalnych ludzi, którzy po prostu chcą sobie spokojnie żyć. W zgodzie ze swoimi wartościami, w zgodzie z naturą.
Spotykam się z takimi osobnikami codziennie, chociaż naprawdę nie chcę. I coraz trudniej jest mi to wszystko ignorować. Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej zaczynam nimi gardzić. Coraz bardziej mam ochotę wykrzyczeć temu czy tamtemu, i całemu światu, co o nich myślę. Starzeję się? Być może. Skoro nawet wino i zupa grzybowa zaczęły mi smakować... może jeszcze i jajko zacznie, wtedy to już naprawdę nastąpi koniec świata. A może po prostu w miarę starzenia zdaję sobie sprawę, że to nie ja jestem jakaś nienormalna?
Koniec roku to już w ogóle ciężki czas dla zwierząt. Wszędzie pełno kretynów, którzy mają za nic ich życie. Większość za nic ma również życie ludzi. Zawsze tylko JA, JA, JA. JA muszę sobie postrzelać petardami. JA muszę się dobrze bawić. JA chcę pooglądać fajerwerki. Człowieku. Istoto rozumna. Nie myśl tylko o sobie. Pomyśl czasem także o innych. Tak, ja wiem, że to jest bardzo trudne, a dla większości wręcz niemożliwe do zrobienia. Ale chociaż spróbuj. Spróbuj pomyśleć.
O Twojej ciężko schorowanej, znerwicowanej sąsiadce, która nie może się denerwować, bo może to być niebezpieczne dla jej zdrowia i życia.
O dzieciach Twoich kumpli z naprzeciwka, które mogą po prostu bać się potężnego huku, zacząć panikować, wpaść w histerię.
O Twoim znienawidzonym znajomym, przybyłym z kraju, z którego uciekł przed wojną, dla którego każdy wybuch to powrót do tej traumy.
O zwykłym człowieku, który po prostu ma prawo do życia w świętym spokoju, a Ty mu tego odmawiasz. W imię swojej chorej przyjemności.
Bo musisz sobie postrzelać. Czy naprawdę to jest dla Ciebie najważniejsze?
* JEB *
Kolejna petarda właśnie wybuchła mi za oknem. To nic, że podobno według prawa można nimi napierniczać wyłącznie w Sylwestra i w Nowy Rok. Ludzie robią to tydzień wcześniej i kilka dni później. Bo mają w dupie prawo. Bo mają w dupie wszystko. Tylko JA. JA. JA. Tylko to co JA chcę, tylko to co JA robię się dla mnie liczy. Nic innego mnie nie obchodzi. Nie obchodzi mnie to, że zwierzęta się boją. Nie obchodzi mnie to, że ludzie się boją. JA się dobrze bawię.
A ja podskoczyłam na krześle, mimo że wiem, że kretyni strzelali, strzelają i będą strzelać. To nie tak, że się jakoś bardzo boję. Po prostu kiedy siedzę sobie w ciszy, w spokoju w swoim pokoju, wyłączam głowę, nie reaguję na bodźce z zewnątrz. Taki nagły huk wywołuje u mnie bezwarunkowy odruch. I wiesz co?
Nie tylko u mnie.
Pomyśl teraz o zwierzętach. Jest ciemno, one śpią. I nagle... budzą się. Gwałtownie. Nie wiedzą co się dzieje. Wpadają w panikę. Lecą na oślep. Nie widzą przeszkód. Nie są w stanie ominąć części z nich. Rozbijają się. Niektóre ponownie zasną. I już się nie obudzą. Inne będą konać w mroku nocy. W samotności.
Będą konać tylko dlatego, że Ty chciałeś/aś się dobrze bawić.
Będą uciekać tylko dlatego, że dla Ciebie liczy się Tylko Twoja osoba.
Będą się rozbijać tylko dlatego, że lubisz sobie postrzelać.
Ten myszołów gdzieś z okolic Wałcza, który rozbił się o drzewo, bo uciekał w nocy na oślep. Zawieziony aż do Kościana, ale przy obrzęku mózgu nawet najlepsi ratownicy nie dali rady uratować jego życia.
Te 600 jerów w Bułgarii. Całe stado zginęło, bo ktoś chciał się dobrze bawić.
Sarna z ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt, która w panice wpadła na ogrodzenie swojego wybiegu.
Wiewiórka, sokół wędrowny i pustułka z tego samego ośrodka, które, tak po prostu, padły na zawał. Których serduszka nie wytrzymały tego huku. Bo jakiś kretyn nie potrafi uszanować tego, że w jego sąsiedztwie znajduje się ośrodek rehabilitacji dzikich zwierząt. Bo strzelanie jest ważniejsze.
Dziesiątki psów, który wystraszyły się podczas spaceru i zaczęły biec jak najdalej od źródła zagrożenia. Niektórych z nich ich właściciele nie odnajdą już nigdy.
Kolejne psy i koty, które tak bardzo boją się huku, że chowają się w szafach, uciekają pod stoły. Którym trzeba dawać jakieś tabletki uspakajające. Z którymi trzeba się zamykać w łazience. I które ze strachu całą tę łazienkę zasikają.
Albo te, które boją się tak bardzo, że zamierają w bezruchu, bo nie są w stanie nic zrobić. Nie są w stanie uciec. Pewnie uznasz, że nic im się nie dzieje, w końcu nie reagują.
Zwyczajny gołąb, który w środku dnia siedzi na ziemi skulony, 5 minut po wybuchu kolejnej petardy. Może właśnie przeżywa ostatnie chwile swojego życia?
Ale kogo to obchodzi? W końcu zawsze możesz napisać, że sam/a masz obrzęk, że to fotomontaż, że bujda na resorach, bajeczki dla naiwnych. Że do jednego zdjęcia dorabia się pięć różnych historii. Że ważniejszym problemem są wszędzie wałęsające się koty, szopy pracze. Że od aut zwierzęta też giną, to może zakazać jeżdżenia samochodem. Że samoloty i burza też robią hałas, i jakoś nikt o to nie robi rabanu. Że gdzieś jest wojna i zwierzęta też się boją, i nikt z tym nic nie robi. Że jesteś pieprzonym hipokrytą, bo tak bardzo przejmujesz się życiem jakiegoś ptaka, a jesteś za aborcją. Że to tylko jeden raz w roku, więc nie przesadzajcie. Że przecież świat jest dla ludzi, więc kogo obchodzą jakieś tam zwierzęta? W końcu nie są ludźmi, władcami tej planety, tylko gorszym sortem żywych istot.
W końcu liczy się tylko to, że zabawa była przednia.
Ty już nie możesz się doczekać kolejnego Sylwestra, żeby znowu sobie postrzelać. Zrozpaczeni właściciele zwierząt szukają swoich zaginionych pupili. Płaczą po tych, które nie przeżyły tej nocy. Ośrodki rehabilitacji zwierząt liczą straty. Tyle kasy włożonej w ich leczenie, żeby to wszystko przeminęło z kilkoma fajerwerkami. Tyle kasy utopionej w błoto. Po co chronić zwierzęta, skoro ktoś ma je gdzieś?
Ale ludzi to nie obchodzi. Ludzie nie chcą, by one żyły. Ludzie chcą tylko swojej rozrywki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz